fbpx
12.5 C
Dún Laoghaire
sobota, 1 października, 2022

Amerykańsko-indyjskie manewry na granicy indyjsko-chińskiej.

Pomimo faktu, iż z racji na niedawną wizytę spikerki amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi na Tajwanie, oczy wszystkich obserwatorów skierowane są na Cieśninę Tajwańską oraz Morze Południowochińskie, to warto mieć na uwadze również sytuację na spornej granicy pomiędzy Republiką Indii, a Chińską Republiką Ludową.

Ćwiczenia wojskowe mają odbyć się mniej niż 100 km od obszarów spornych pomiędzy Indiami i Chinami. Jak donosi amerykańska stacja CNN, ćwiczenia odbędą się w połowie października na wysokości 10 000 stóp w Auli w indyjskim stanie Uttarakhand i będą koncentrować się na szkoleniu na dużych wysokościach. W relacjach pomiędzy Indiami, a Chinami istnieje rosnące napięcie, które zintensyfikowały krwawe starcia pomiędzy siłami zbrojnymi obu państw w 2020 roku w Himalajach. Obie strony poniosły wówczas straty w ludziach. Miejscem manewrów wojskowych ma być tzw. Line of Actual Control (LAC), której wytyczenie odnosi się do skutków wojny chińsko-indyjskiej z 1962 roku.

Obecność amerykańskich żołnierzy w październikowych manewrach będzie potwierdzeniem sojuszu Stanów Zjednoczonych z Republiką Indii oraz odpowiedzią na rosnące zagrożenie ze strony Chińskiej Republiki Ludowej, której rozwój militarny zwraca coraz większą uwagę amerykańskiego dowództwa. O „alarmowej” sytuacji mówił w czerwcu Generał dowodzący Armią USA na Pacyfiku Charles Flynn.

Spór terytorialny pomiędzy Indiami, a Chinami trwa od wielu lat. Mowa o linii granicznej, której długość, według rządu w Delhi, wynosi 3,5 tysiąca kilometrów rozciągając się od obszarów Ladakh, aż do Arunaczal Prades. Według Pekinu linia pogranicza wygląda inaczej, a jej granica ma wynosić 2 tysiące kilometrów i należeć wyłącznie do Chin.

Zanim jednak dojdzie do manewrów na większą skalę, siły specjalne Stanów Zjednoczonych i Indii od początku sierpnia przeprowadzają szkolenia w górach Himachal Pradesh w ramach ćwiczeń Vajra Prahar. Kontyngent USA jest reprezentowany przez personel z 1. Grupy Sił Specjalnych (SFG) i Dywizjonu Taktyki Specjalnej (STS) Sił Specjalnych USA, a kontyngent armii indyjskiej jest tworzony przez personel Sił Specjalnych pod egidą SFTS.

W czasie, gdy trwają i planowane są kolejne ćwiczenia amerykańsko-indyjskie, w Cieśninie Tajwańskiej nieustannie rośnie napięcie. Od czwartku do niedzieli agencje wojskowe Tajwanu donosiły o licznych naruszeniach linii środkowej w Cieśninie Tajwańskiej (eng. „median line”), która jest geograficznym wyznacznikiem strefy wpływów pomiędzy PRC, a ROC. W poniedziałek 8 sierpnia Chiny ogłosiły kolejne plany dotyczące intensyfikacji manewrów militarnych wokół Formozy, co spotkało się z „zaniepokojeniem” prezydenta Joe Bidena. Administracja Białego Domu nie uważa jednak, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza posunie się dalej, niż miejsce, w którym jest obecnie.

Tajwańska wysłannik do USA, Hsiao Bi-khim (蕭美琴), cytowana przez portal Taiwan News wskazuje, że Tajpej „pracuje nad uczynieniem swojego społeczeństwa silniejszym i bardziej odpornym, wzmacniając swoją obronę, aby istniały środki do zarządzania ryzykiem”.
Jak wynika ze zgromadzonych przez Pentagon informacji, Chiny nie będą próbowały przejąć militarnie Tajwanu w ciągu najbliższych dwóch lat. Wynikać to może z wielu względów, jednym z nich jest wciąż niewystarczający potencjał chińskiej armii, która w razie pełnoskalowego konfliktu kinetycznego zostałaby przytłoczona siłą militarną i technologiczną Stanów Zjednoczonych oraz ich sojuszników z regionu Indo-Pacyfiku.
Kolejnym z powodów, dla których konflikt w północnym regionie Morza Południowochińskiego i w samej Cieśnienie Tajwańskiej jest obecnie mało prawdopodobny to fakt, iż jest to niezwykle ważny szlak handlowy. Morze Południowochińskie to drugi najczęściej używany szlak morski na świecie, podczas gdy pod względem światowego rocznego tonażu floty handlowej ponad 50% przepływa przez Cieśninę Malakka, Cieśninę Sunda i Cieśninę Lombok.

Cieśnina Tajwańska natomiast jest głównym szlakiem żeglugowym na wschód, którym podążają statki przewożące towary z Azji do Stanów Zjednoczonych i Europy. Ocenia się, że wartość transportowanych przez akwen towarów sięga co najmniej 5 bilionów dolarów rocznie. Morze Południowochińskie to również prawdziwe zagłębie surowcowe dla wschodniej i zachodniej Azji. Na dnie przy spornych archipelagach znajdują się złoża ropy naftowej i gazu. Tylko przez Cieśninę Malakka przepływa 10 milionów baryłek ropy naftowej dziennie. Kryzys w tym regionie świata byłby rujnujący w skutkach dla gospodarki Chińskiej Republiki Ludowej, ale również znacząco nadwyrężyłby łańcuchy dostaw. Z tego powodu potencjalne działania kinetyczne w tym regionie budzą uzasadnioną wątpliwość, lecz nie może ona usypiać czujności świata Zachodu.

Amerykańsko-indyjskie ćwiczenia na obszarach spornych pomiędzy Delhi, a Pekinem oraz stała obserwacja sytuacji w regionie Morza Południowochińskiego są dowodem na wysoki poziom kontroli Stanów Zjednoczonych w regionie. Raporty Pentagonu i niskie prawdopodobieństwo wybuchu znaczącego, w rozumieniu globalnym, konfliktu na Morzu Południowochińskim i w Cieśninie Tajwańskiej każą amerykańskim dowódcom kierować wzrok na pozostałe, potencjalnie zapalne miejsca w regionie Azji Wschodniej. Jednym z takich miejsc jest granica indyjsko-chińska, która pozostaje zarzewiem wielu konfliktów, które bez odpowiedniego zarządzania mogą stać się poważnym zapalnikiem w regionie.

MATERIAŁ PARTNERA

O Autorze: Jan Hernik 

Redaktor naczelny portalu, dziennikarz i publicysta, który zdobywał doświadczenie w polskich niezależnych mediach internetowych. W swojej karierze brał udział w tworzeniu projektów związanych z polityką krajową i geopolityką. Hernik ma doświadczenie w pracy jako prezenter telewizyjny i redaktor portalu informacyjnego. W Warsaw Institute jest redaktorem naczelnym strony internetowej i ekspertem w dziedzinie Stanów Zjednoczonych.

error: Content is protected !!