Twierdząc, że Berlin nie płaci wystarczająco dużo na rzecz NATO, 15 czerwca 2020 roku prezydent Donald Trump zadeklarował zmniejszenie liczebności oddziałów amerykańskich stacjonujących w Niemczech. Tym samym łączna liczba żołnierzy we flance północnej zmniejszy się o 9 500.

Zgodnie z dobrowolną deklaracją „The Wales Declaration on the Transatlantic Bond ”przyjętą podczas szczytu NATO w Walii (Newport) w 2014 roku, wszystkie państwa członkowskie do 2024 r. zgodziły się zwiększyć swoje wydatki na obronność do 2% PKB, w tym w perspektywie 10 lat zwiększyć wydatki na modernizację techniczną (20% całkowitych wydatków na obronę). Ten miękki zapis był koniecznym kompromisem dla grupy państw, które nie były gotowe przyjąć deklaracji jako obowiązującego prawa.

Od 2014 r. duża część państw członkowskich nadal zmieniła swojego podejścia do zwiększania wydatkowania na obronność. W 2019 r. cel 2% PKB na obronę został osiągnięty tylko przez dziewięć państw członkowskich: Bułgarię (3,25 %), USA (3,24 %), Grecję (2,24 %), Estonię (2,13 %), Wielką Brytanię (2,13 %), Rumunię (2,04 %), Litwę (2,03 %), Łotwę (2,01 %) i Polskę (2,00 %). W tym samym czasie pozostałe państwa europejskie pozostały na niższym poziomie wydatków, w tym Niemcy, których budżet obronny wynosił zaledwie 1,38% PKB.

Wydaje się, że rok 2020 będzie końćem ery “podróżników na gapę”, podczas trwania której USA musiało pokrywać we własnym zakresie różnicę w wydatkach na obronność powstałą przez niedostosowanie do wymogów poszczególnych państw członkowskich NATO. Po tygodniu licznych doniesień, prezydent Donald Trump oficjalnie ogłosił, że zamierza zredukować liczbę amerykańskich żołnierzy w Niemczach czyli tzw. północnej flance sojuszu – “Chronimy Niemcy, a oni są po prostu przestępcami. To nie ma żadnego sensu. Dlatego zapowiedziałem, że zmniejszymy liczebność wojska amerykańskiego do 25.000 żołnierzy.”

Decyzja została skrytykowana przez dyplomatów zarówno z Niemiec, jak i z USA. “Obecność amerykańska w Niemczech nigdy nie była tak ważna jak dziś, stojąc w obliczu globalnych zagrożeń dla wolności i bezpieczeństwa ze strony Rosji – Władimira Putina oraz Komunistycznej Partii Chin” – powiedziała Liz Cheney, przedstawicielka Republikanów.

NATO natomiast mówiąc o konieczności dialogu amerykańsko-niemieckiego, stara się przyjąć rolę mediatora w konflikcie pomiędzy Waszyngtonem a Berlinem. Co więcej, z punktu widzenia NATO, decyzja Trumpa pozbawiona jest jakiegokolwiek militarnego sensu. Od 1945 roku wojska amerykańskie stacjonują w Niemczech bez przerwy. Armia amerykańska była więc świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii Niemiec, takich jak koniec II wojny światowej i zjednoczenie Niemiec w 1990 roku. Podczas ostatniego z nich na terytorium Niemczech pozostawało nadal aż 2000 amerykańskich żołnierzy. Początki Amerykańskiej obecności wojskowej w Niemczech nie był łatwe – co wydaje się zrozumiałe. Pokonane Niemcy bez sprzeciwu musiały zaakceptować obecność Aliantów na terytorium swojego państwa. Należy pamiętać, że w czasie II wojny światowej wielu niemieckich żołnierzy zostało internowanych jako jeńcy wojenni do USA. Ogółem podczas II wojny światowej w 700 obozach na terenie całych Stanów Zjednoczonych mieszkało 425 000 niemieckich jeńców wojennych spośród których wielu na zawsze zamieszkało już w USA. Amerykanie od 1945 r. postanowili trwale pozostać w Niemczech, a także w całej Europie, aby stać się realną przeciwwagą dla Sowieckiej Rosji.

Obecnie Amerykanie stacjonują w aż 41 bazach i obiektach na terenie Niemiec, takich jak 5th General Hospital – Stuttgart-Bad Cannstatt, Kaserne Artillery – Garmisch-Partenkirchen, czy baza lotnicza Ramstein w Ramstein-Miesenbach – która jest największą bazą lotniczą Ameryki w Europie. Jednak najważniejszy obiekt, strategiczny dla Amerykanów znajduje się w pobliżu Stuttgartu. Jest to siedziba armii amerykańskiej w Europie – US European Command (USEUCOM) – skąd koordynowane są wszystkie działania Amerykanów we wszystkich 51 krajach europejskich. Główną misją USEUCOM pozostaje wspieranie sojuszników NATO, odstraszanie Rosji, umożliwianie globalnych operacji wojskowych i humanitarncyh oraz przeciwdziałanie zagrożeniom ponadnarodowym w celu obrony Ojczyzny i wzmocnienia bezpieczeństwa euroatlantyckiego. W Niemczech znajduje się obecnie ponad 38 tys. żołnierzy amerykańskich, co czyni Niemcy drugim największym kontyngentem amerykańskim tuż po Japonii, a pierwszym w Europie.

Gdyby decyzja Donalda Trumpa o ograniczeniu liczebności oddziałów amerykańskich w Niemczech okazała się prawdziwa, bezpieczeństwo europejskie byłoby zagrożone. Po pierwsze, zerwana zostałaby jedność państw NATO, co jest niezwykle pożądane przez Rosję. Po drugie, przyszłość relacji transatlantyckich stanęłaby pod znakiem zapytania. Europa nie mogłaby mieć już dłużej pewności co do wsparcia Stanów Zjednoczonych w sprawach europejskich. Sprawa istotna jest również z polskiego punktu widzenia, gdzie obecność USA w Europie stanowi gwarant jego bezpieczeństwa. Po trzecie, Donald Trump, który w stosunkach międzynarodowych i dyplomacji nazywany jest “Game Changer’em”, próbuje zmienić amerykańską politykę zagraniczną, tak aby była ona mniej skupiona na Europie. Decyzja Donalda Trumpa pozwala więc przypuszczać, że za prawdziwego wroga Stany Zjednoczone uznają obecnie Chiny, a nie Rosję, co oznaczałoby że USA nie zamierza koncentrować się przesadnie na niebezpiecznej szczególnie dla Europy Środkowej i Wschodniej polityce Kremla.

Jeśli plany Prezydenta Trumpa spełnią się, USA zamierza relokować 9 500 amerykańskich żołnierzy do innego państwa w Europie. Pojawiają się opinie, że to Polska mogłaby stać się nowym państwem przeznaczenia. Jednak ambasador Kay Bailey Hutchison (Stała Przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w NATO) do tej pory powiedziała tylko, że Waszyngton będzie analizował, gdzie należy rozmieścić wojsko, aby “jak najlepiej służyło ono odstraszaniu i obronie całej Europy”.

MATERIAŁ PARTNERA

O Autorze:
Julia Grzybowska – Prezes Zarządu Fundacji Warsaw Institute. Ukończyła z wyróżnieniem studia magisterskie w zakresie europeistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Stypendystka i absolwentka Europejskiej Akademii Dyplomacji o specjalizacji Bezpieczeństwo Międzynarodowe. Doświadczenie zawodowe zdobywała w sektorze rządowym, pozarządowym oraz w mediach.