Dopiero 24 lata temu, obywatele Irlandii zagłosowali za zniesieniem całkowitego zakazu rozwodów. 

W 1995 roku za zniesieniem zakazu opowiedziało się  50,3%. Można sobie tylko wyobrazić jak zagorzale toczyły się dyskusje i jakie emocje im towarzyszyły. 

Urzędnicy kościelni i przeciwnicy rozwodów prowadzili zaciekłą kampanie. Ostrzegali przed  brakiem stabilności w irlandzkim społeczeństwie. Przedstawiając wizje irlandzkich żon opuszczających masowo swoich mężów i ojców uciekających od rodzin.

Zwolennicy rozwodów przekonywali, że “złamane małżeństwa” to rzeczywistość. I to właśnie brak swobody powoduje dyskomfort i brak poczucia stabilizacji. Ówczesny rząd prowadził politykę pro rozwodowa. John Bruton, Taoiseach (premier)  w czasie referendum w 1995 roku uważał, że drugie głosowanie na „Nie” zaszkodzi wizerunkowi Irlandii jako tolerancyjnego i postępowego kraju.

Ostatecznie strona „Tak” przekroczyła zaledwie 50,3% głosów. Co ciekawe geograficznie więcej zwolenników zmian mieszkała na wschodzie kraju.Niektórzy uważają, że to ​​pogoda wpłynęła na głosowanie. Podobno tego dnia padały ulewne deszcze na zachodzie kraju co uniemożliwiło przeciwnikom dotarcie do punktów wyborczych.

Dwie dekady później Irlandczycy mogą znów zdecydować czy rząd powinien unowocześnić prawo rozwodowe. Tym razem wygląda jednak na to, że będzie to jedynie formalność. Liberalizacja prawa nie wzbudza już zagorzałych dyskusji. Wygląda również na to że większość obywateli jest za jego nowelizacja. Jeżeli większość obywateli zaznaczy TAK, decyzje o zmianach ponownie przekazane zostaną Oireachtas – irlandzkiemu ustawodawcy.

*Obecnie małżonkowie muszą udowodnić, że są w separacji minimum cztery z ostatnich pięciu lat by starać się o rozwód. A Konstytucja uniemożliwia osobom, które mają rozwód, który nie jest uznany w prawie irlandzkim, ponowne zawarcie związku małżeńskiego za życia byłego małżonka.